Agios o Alastoros

Agios o Alastaros

Losing The Plot

Losing The Plot
The Answer Is Armed Civilians Not Gun Control

“Always be ready, willing and physically fit enough to defend yourself
and your family – and thus your own personal honour –
and always carry a defensive weapon to enable your honour to be saved”.
David Myatt: The Nine Fundamental Principles of Warrior Culture.

Given some recent events involving the killing of ‘civilians’ by armed attackers or by a lone gunman – such as the attack in Sousse in Tunisia in June 1015, and the attack in Charleston – and given the ‘knee-jerk’ response of proponents of State ‘law and order’ regarding gun control – it is refreshing to read what David Myatt wrote (i) in his 1990s Combat 18 and NSM days in an article in his underground newsletter ‘Racist Times’ {1} in relation to openly carrying weapons, and (ii) only a few years later in his propagation of honour as the basis of ethics, which ethics he carried forward into his ‘numinous way’ and then his ‘philosophy of pathei-mathos’ {2}.

His argument was simple: (i) if individuals were allowed to openly carry weapons and were trained from a young age in their use, and (ii) if personal honour as defined by a code of honour – and not some abstract State-made and State-enforced laws – was accepted as the basis for ethical behaviour, then the dishonourable armed individuals who undertook to commit atrocities could be, and should be, shot dead in the immediacy of the moment. That is, (i) it is responsibility of the individuals present to act honourably in defence of their own honour and in defence of others dishonourably attacked; and (ii) that to rely on the protection and response of State-sanctioned forces – such as the police or the security services or the armed forces – is an abnegation of one’s honourable duty.

Thus, in the case of the recent attack in Tunisia, had their been among the ‘tourists’ an individual or individuals who always kept a weapon handy and who lived by the ethos of honour, then they could – and should – have shot dead the gunmen in the early stages of that killing spree. Ditto in respect of the attack in Sandy Hook. Ditto in respect of many other such attacks by dishonourable, cowardly individuals, such as the massacre in Dunblane when, had the teacher in question been armed, and appropriately trained, she could – and should – have shot the attacking coward dead.

Thus, in the recent attack in Tunisia, those attacked scurried away because they had no means (no weapons) to defend themselves and no training in how to deal with cowardly attackers.

For the reality is that the modern West has ‘lost the plot’; with the majority of citizens of various States complicit in the denigration of personal honour. That is, in accepting that they have no ‘right’ to carry and use weapons in public, and that only State-sanctioned ‘public officials’ can and should carry – and are the only people who can ‘lawfully’ and lethally use – firearms when confronted by some cowardly person or persons.

In other words, the everyday reality – the ever-present threat – of dishonourable people and their dishonourable deeds have been forgotten by the majority of people. They have forgotten – or prefer to ignore – the often brutal reality of life, abnegating as they have their personal responsibility to be honourable. In brief, they have become soft.

As Myatt wrote in 1998:

> “In [a warrior] society, we are allowed and indeed encouraged to carry weapons openly and in public for our own defence. In such a society, duelling is allowed and encouraged. In such a society, young men are trained for combat and war: and desire to partake in war. In such a society, young men aspire to be warriors and yearn to earn medals for gallantry. In such a society, those in authority are combat veterans who have proven their honour, their gallantry, in combat.” The Complete Guide to the Aryan Way of Life

What would the ancient Greeks, the citizens of Sparta, the Romans, and the Vikings, have done if attacked? Would they not, in defence of their honour, and that of their kin or folk, have used the weapons they carried and had been trained to use or were experienced in using, and thus resorted to lethal force? They were warriors, not domesticated mundanes.

Richard Stirling
Reichsfolk ( https://cosmicreich.wordpress.com/ )
June 2015

Ulver : Blinded by Blood

Pochodzisz
Ze źródła
Wszystkiego

Światło
Zrodzone z miłości
Pośród nocy

Wzrok
Zrodzony z bielma
Na oku

Płacz
Zrodzony
Ze strachu

W twoim obliczu
Wdzięk
Twej matki

Rzeka
Płynąca krwią
Tego świata

Z obojga
Stajecie się
Tysiącami

Moi najmniejsi
Pochodzący z Ziemi
Tu wszystko się kończy

“Laws” and “rules” imposed on you
From days of old renown,
Are not intended for your “good”
But for your crushing down.
Then dare to rend the chains that bind
And to yourself be true.
Dare to liberate your mind,
From all things, old and new.”
― Ragnar Redbeard

Ceremonia Przywołania (fragment)

0272_138c

Mistrzyni kładzie dłonie na głowie Mistrza, a ten mówi:

Oto jest ochrona i soki Twego ciała, których potrzebuję.

Mistrzyni rozchyla swe uda, a Mistrz pije. Strażnik zmusza Kapłana, aby robił to samo z Kapłanką. Wtedy Mistrzyni odpycha go, mówiąc:

Ponieważ wypiłeś, czeka cię śmierć!

Mistrz:

Zasypuję Twą stopę pocałunkami i klęczę przed Tobą,
która rozgniatasz swych wrogów
i kąpiesz się w balii wypełnionej krwią Twych ofiar.
Wznoszę oczy, aby wpatrywać się w piękno Twego ciała,
któraś jest córą i Bramą do naszych Mrocznych Bogów:
Tych, którzy nie posiadają imienia.
Wznoszę głos, aby powstać
(teraz wstaje)
przed Tobą, ma siostro, i ofiarować Ci swoje ciało,
aby moje magiczne nasienie pożywiło Twoje dziewicze ciało.

Mistrzyni:

Pocałuj mnie, a uczynię Cię orłem dla Twojej ofiary.
Dotknij mnie, a uczynię Cię silnym mieczem,
który rozcina i plami krwią mą Ziemię.
Posmakuj mnie, a uczynię Cię ziarnem zboża,
które wzrasta ku słońcu i nigdy nie umiera.
Rozorz mnie i zasiej we mnie swoje nasienie,
a uczynię Cię Wrotami, które otwierają się dla naszych bogów!

Mistrzyni podchodzi do Kapłana i szepcze do niego:

Weź mnie, gdyż ona jest mną, a ja jestem twoja.

(Grimoire of Baphomet, “Ceremonia Przywołania”)

Złowieszcze Plemiona

Człowiecza kondycja psychiczna na przestrzeni eonów ulegała przeobrażeniom, zgodnie z prawami dialektyki następował powolny proces transformacji ludzkiej świadomości, przewartościowaniom ulegały zachowania niegdyś uznawane za poprawne i chwalebne. Naturalny postęp natrafił z czasem na barierę hamującą, a w najlepszym wypadku mocno ograniczającą dalszą ewolucję ludzkości jako gatunku, znaną nam dziś jako choroba nazareńska. Nieprawdą jest twierdzenie, jakoby choroba nazareńska zrodzona została zupełnie przypadkiem lub zaszczepiona ludzkości umyślnie przez starodawnych inżynierów społecznych pragnących ludzkiej zguby. W dawnych czasach powstawały miriady nurtów ideologicznych noszących znamiona choroby nazareńskiej, egzystowały jednakże na marginesie panującej kultury, niejako w opozycji względem establishmentu. To czego jesteśmy świadkami to spotęgowanie siły etosu opartego o kult męczeństwa, gloryfikację pokonanych i negację ziemskości.

Innym aspektem powyższego są następstwa przyczynowo-skutkowej ewolucji ludzkich zbiorowości w twory coraz wyższego rzędu, powstające na skutek eliminacji rywali w zgodzie z prawem doboru naturalnego. Wielu używa pojęć cywilizacja i kultura, niewielu jednak jest świadomych ich prawdziwego znaczenia. Proces cywilizowania można zdefiniować ogólnie jako wymianę przymusu zewnętrznego na wewnętrzny. Wraz z eliminowaniem rywali ze swego terytorium, hegemon terytorialny uzyskuje całkowitą wyłączność na stosowanie agresji fizycznej w swej domenie. Następuje monopolizacja militarna i ekonomiczna. Władca ziemski rości sobie prawo do wszystkich zasobów znajdujących się na jego terytorium, w tym zasobów ludzkich. Ludzie jako własność prywatna zwycięskiego wodza zostają zmuszani zbrojnie do podporządkowania się jego woli, utrzymywania swego pana oraz jego świty, pracy na rzecz państwa nacjonalistycznego w jego embrionalnej formie.

Wraz z dalszą ekspansją i podbojami księstwo zmienia się w twór imperialny, powołany zostaje do życia specjalny aparat strzegący “ładu i porządku” na włościach imperatora. Rozrostowi imperium towarzyszy coraz większe skomplikowanie wewnętrzne, a pokolenia zrodzone i wychowane w już ugruntowanym systemie społecznym przyjmują dyktowane im nakazy i zakazy jako prawdy absolutne. W interesie hegemona nie jest utrata ludzkiego surowca, dlatego zakazuje on wzajemnego zabijania się, stosując siłę fizyczną i terror do wymuszania posłuszeństwa. Z czasem w wyniku procesu oddolnego wynikającego z tresury kolejnych pokoleń, przymus zewnętrzny zostaje stopniowo zastępowany przymusem wewnętrznym – wytwarza się moralność.

Zakaz zbrojnego konkurowania o ziemię w strukturze imperium i wzajemnego unicestwiania się prowadzi w konsekwencji do wypłukiwania ze społeczeństwa aspektu drapieżnika. Niegdyś chwalebny etos wojownika zostaje odrzucony jako nieaktualny. Konsekwencją powyższego staje się problem przeludnienia terytorium oraz przymus ukierunkowania wewnętrznej agresji na tor inny od militarnego. Postęp technologiczny społeczeństwa, rozwój infrastruktury oraz wzrost dóbr dostępnych w imperium wytwarza sektor gospodarczy, a z czasem system monetarny. Stara ekonomia oparta o rolnictwo i niewolniczą pracę chłopów przeistacza się w ekonomię wolnorynkową, a atawistyczna agresja niegdyś ukierunkowana na wojnę i podbój znajduje ujście w sektorze handlowym. Społeczeństwo wojowników przemienia się w społeczeństwo biurokratów.

Władca – niegdyś totalitarny pan swych ziem – staje się z czasem coraz bardziej zależny od ekspertów znających prawidła nowopowstałego rynku, stale wzrastająca siła społeczeństwa zmusza imperatora do liczenia się z opinią publiczną. Władca z osoby zarządzającej swoim księstwem jako własnością prywatną przeistacza się z czasem w osobę publiczną, sam system ulega stopniowej demokratyzacji – tworzy się państwo nacjonalistyczne.

Powyższy opis nie oddaje wszystkich niuansów powstawania kolosów terytorialnych, przybliża natomiast abstrakcyjny charakter państw nacjonalistycznych z czasów obecnych. ONA poddaje w wątpliwość obiektywną wartość norm i ustaw ustanowionych przez sztuczne i mocno ograniczone w linearnym (przyczynowym) czasie państwa, wychodząc często poza “kryminalne” ograniczenia panującego ładu. Jednym z superpersonalnych celów Zakonu Dziewięciu Kątów jest powrót do systemu plemiennego, gdyż – jak twierdzi – plemienny sposób życia jest naturalny dla ludzkiego gatunku, podczas gdy system nacjonalistyczny nie.

Człowiek wbrew obiegowej opinii zwierzęciem społecznym nie jest. Wzorem istoty społecznej jest mrówka żyjąca w mrowisku-komunie, pracująca i umierająca dla dobra ogółu. Człowiekowi jako istocie z natury autocentrycznej bliżej do istoty stadnej na wzór wilków, które łączą się w watahy dla własnych interesów. Plemienny charakter ONA jest ziarnem nowego, bardziej świadomego procesu kreowania ludzkich wspólnot w oparciu o ustalone wcześniej standardy, manifestujące sobą określony etos poprzez specyficzny styl życia swych członków.

– Athor, 125 yf
Alastor Nexion

Nietzsche, Darwin i Inni Względem Siedmioetapowej Ścieżki

02-high-priestess-mactoron

Przez wiele, wiele dekad ikonoklastyczny weltanschauung Nietzschego był wykorzystywany i cytowany w oparciu o jego prace przez tych, którzy uważali się za osoby kroczące okultystyczną ścieżką, Ścieżką Lewej Ręki lub wyznające różne wariacje satanizmu, a także przez osoby podziwiające lub praktykujące przyczynową formę Narodowego Socjalizmu.

W ten sam sposób wielu zwolenników różnych dróg okultystycznych lub podobnych form przyczynowych pisało i mówiło z uznaniem o tym, co znane jest powszechnie jako dobór naturalny, lub o principiach tzw. społecznego darwinizmu i innych ordynarnych -izmach.

Takie wykorzystywanie światopoglądu Nietzschego – oraz nagminne cytowanie jego dzieł – jest bez znaczenia z punktu widzenia Siedmioetapowej Złowieszczej Ścieżki, podobnie jak korzystanie z dorobku i teorii każdej innej osoby, jakiegokolwiek innego autora i teoretyka, bez względu na to kim w istocie jest autor. Dlaczego? Ponieważ takie wykorzystywanie, cytowanie i zawierzanie jest czymś, ponad czym wznosi się neofita i nowy Inicjowany – ktoś stojący w przedsionku naszej Siedmioetapowej Ścieżki; ktoś będący zainspirowanym przez cokolwiek i kogokolwiek, kto przekracza barierę podziwu, naśladownictwa (oraz innych rzeczy charakteryzujących neofitę) poruszając się w kierunku bezpośredniego, praktycznego i osobistego doświadczenia Życia i różnych jego aspektów.

Poniższy przykład może to dobrze zilustrować. Weltanschauung i niektóre prace Nietzschego mogą oczarować wielu młodych posiadających w pełni sprawne instynkty, lub złowieszcze uzdolnienia; jednakże ze względu na to, że młodzi czują potrzebę przeżywania namiętności, przyjemności, odczuwając przy tym głęboką tęsknotę za miłością i ekstazą, traumą oraz utratą fizycznej powłoki w śmiertelnej walce – oraz innymi tego typu personalnymi doświadczeniami – przez co, jeśli są z naszego rodzaju, rosną i dojrzewają, czerpiąc wiedzę z własnych i unikalnych pathei mathos. bardzo osobistej i bezpośredniej wiedzy o sobie i innych. Tak więc afektacje, inspiracje i irytująca arogancja z ich wczesnych, młodzieńczych lat kształtowania się zostają zastępowane zaczątkami owej naturalnej mądrości, która powoli wyłania się z ich wnętrza. W skrócie, podążają w kierunku dojrzałości, świadomości, stając się osobami wyzbytymi iluzji o sobie samym, a ruch owy zajmuje najczęściej pewien okres przyczynowego czasu, zwykle dwie dekady lub więcej.

W podobny sposób złowieszczy nowicjusze kroczący naszą Siedmioetapową Ścieżką i podejmujący wyzwania, przechodzący Rytuały Gradacji i Role Wglądu zmieniają się i rosną na skutek wewnętrznego procesu alchemicznego, będącego istotą owej praktycznej ścieżki. Tak więc oni również, jeśli podróżują skutecznie naszą drogą, zmierzają w kierunku bycia dojrzałymi, świadomymi, stając się osobami wyzbytymi iluzji o sobie samym, które obudziły w sobie umiejętność wyglądania dalej, które doświadczyły, zrozumiały i zintegrowały ich ukrytą Baeldraca, co zajmuje najczęściej pewien okres przyczynowego czasu, zwykle dekadę lub więcej.

W  kontraście, osoby wyzbyte instynktu lub złowieszczych uzdolnień w dalszym ciągu tarzają się we własnej niedojrzałości z powodu braku bezpośredniego, praktycznego doświadczenia zagrożenia życia, doświadczenia nie tylko złowieszczości lecz samego Życia w jego przyczynowo-zobiektywizowanych aspektach Światła i Ciemności. Takie osoby pozostają mundanami, korzystając i polegając ślepo w dalszym ciągu na dziełach, słowach, -izmach i -ologiach innych osób, cytując tym samym z aprobatą martwe słowa i cudze teksty, przez co właśnie takie cytowanie martwych słów i cudzych tekstów czyni ich mundanami.

Z tego powodu wszystkie dzieła, słowa, teorie – pochodzące od innych, bez względu na to kim dana osoba jest (włączając Antona Longa) – są tylko i wyłącznie, w najlepszym wypadku, początkowym afektem, inspiracją dla osobistej podróży, która zawsze jest czymś nowym, odbywającym się tu i teraz, która była i zawsze będzie praktyczną, bezpośrednią nauką z własnego pathei mathos. Pierwszym etapem podróży jest odrzucenie wszystkich słów i dzieł innych ludzi – wszystkich -izmów i -ologii, które muszą zostać odrzucone i zastąpione naszą własną nauką, przez inspirację jedynie naszym własnym życiem; a nasza nowa nauka, nowe inspiracje powinny być zawsze odrzucane przez innych, będących na przełomie kształtowania się ich unikalnego pathei mathos.

To jest prawdziwa esencja naszej Złowieszczej Ścieżki – są to przydatne i praktyczne techniki wywołujące wewnętrzne, alchemiczne zmiany w jednostkach, które łączą nas ponownie z tym, co istnieje poza wciąż nierozłączną z nami przyczynowością. Słowa i formy pozostają tylko słowami i formami – przyczynowymi, ograniczonymi czasowo naczyniami dla za-bezprzyczynowej, nieopisywalnej esencji. Esencji, która musi zostać doświadczona, poznana, uobecniona i zrozumiana przez każdego na swój sposób, w swoim własnym brzemiennym w skutkach czasie, a który to brzemienny w skutkach czas w kontekście przyczynowego trwania jest znacznie krótszy niż w przypadku osób nie kroczących Złowieszczą Ścieżką.

Tak jak od dawna zaznaczano, Zakon Dziewięciu Kątów – uobecniany chociażby pod postacią Siedmioetapowej Ścieżki lub też naszych Drecciańskich nexionów – jest tylko i wyłącznie przewodnikiem, inspiracją, przydatną mapą: środkiem, nie celem; kolektywem osób uczących się z własnego pathei mathos, które mogą być postrzegane jako inspirujące i przydatne; zbiorem przydatnych i użytecznych technik, oraz przydatnych nexionów dla uchwycenia doświadczenia niezbędnego  podczas kroczenia pełnowyrdową ścieżką, na podstawie której można obudzić w sobie i ukazać innym czym jest Baeldraca, oraz pchać ich w kierunku doświadczania, zrozumienia oraz integracji tego nowego, żywego bytu, narodzonego za sprawą separacji praktykantów od tego w jaki sposób postrzegali do tej pory samych siebie, od tego co wiemy o całym Życiu uobecniającym się zarówno w formach przyczynowych i bezprzyczynowych, egzystującym poza i pomiędzy tymi wszystkimi formami przyczynowymi i bezprzyczynowymi.

Z tego właśnie względu jedynie za sprawą osobistego, bezpośredniego doświadczenia, zrozumienia i integracji następuje afektacyjna i konieczna zmiana wewnętrzna i zewnętrzna, a tym samym pełnowyrdowa ewolucja – pełnowyrdowa ewolucja zarówno w skali jednostkowej, jak i Eonicznej w określonej rozpiętości Czasu, który to względem przyczynowego trwania jest znacznie krótszy niż mogłoby to się dziać bez uobecniania bezprzyczynowości w formie Adeptów.

Tak więc Adepci – oraz osoby bardziej wyewoluowane za sprawą złowieszczej ścieżki – nie tylko uczestniczą świadomie w swej własnej, pełnowyrdowej ewolucji, a tym samym również gatunku ludzkiego, więc i Kosmosu, lecz w równym stopniu stają się i mają swój udział w pełnowyrdowej ewolucji różnych form uobecniających przyczynowość i bezprzyczynowość, do czasu aż wyjdą poza wszystkie formy, stając się tym samym żywym Kosmosem samym w sobie.

– Anton Long
Order of Nine Angles
122 Year of Fayen

Richard Moult “The Five Daughters (I)”

ONA, ZŁO i TRENING FIZYCZNY

4684489309

Z jakiego powodu osoby kroczące Siedmioetapową Złowieszczą Ścieżką podkreślają wagę prób fizycznych, treningu oraz rzeczywistego osiągnięcia elitarnego poziomu sprawności fizycznej? Dlaczego powyższy aspekt jest tak istotny dla osób przygotowujących się do bycia złowieszczymi agentami, przygotowującymi Eorthe na powrót Mrocznych Bogów, poprzez tego rodzaju próby i szkolenia?

Dla angażujących się w powyższe, w zgodzie z tradycyjnymi nauczaniami ONA, odpowiedź jest prosta.

Nic nie może się równać z poczuciem wyobcowania, gdy praktykant jest najczęściej zdany tylko i wyłącznie na siebie, będąc w wielu przypadkach pozbawionym możliwości zwrócenia się o pomoc do kogokolwiek, po żywność lub zaopatrzenie, wyjeżdżając samotnie wiele mil od domu, czy też chodząc/maszerując lub jeżdżąc jedynie w swoim towarzystwie, mając wokół siebie najczęściej jedynie dziką naturę i swój własny umysł.

Nic nie może się równać z przymusem dźwigania setek kilogramów ciężaru przez długi czas, czując się wręcz opętywanym przez wycieńczające demoniczne siły, wypełniające serce żądzami i błyskiem drapieżnika, będąc jednocześnie świadomym, że lichsze istoty fizyczne drzemiące sobie spokojnie w bladym świetle przedświtu, śpią wokół nas nieświadome – bezbronne.

Transcendencja ponad fizyczne ograniczenia jest fundamentalnym progiem, naturalnym satanistycznym progiem, którego niedopełnienie przez kogokolwiek poskutkuje utratą fundamentalnej natury, kwintesencji, niezbywalnej satanistycznej jakości, satanistycznego charakteru, ponieważ powyższe jest warunkiem wstępnym bycia naprawdę mrocznym, prawdziwie satanistycznym w sensie fizycznym i psychicznym – naprawdę złym w świecie rzeczywistym.

Pseudo-sataniści będą wykrzykiwać swe usprawiedliwienia – niedołężni i słabi – sprzed swych komputerów i telewizorów – pozostając gorsi fizycznie od prawdziwej elity ONA. Będą marudzić, niewinni, ze swymi dziećmi oraz swymi dziecinnymi krewnymi i mundańskimi przyjaciółmi – spoczywając wygodnie jak idioci w gronie swych przyziemnych i gorszych “rówieśników”, miękkich fizycznie i psychicznie – robiąc to i wiele więcej z powodu braku satanistycznego charakteru, prawdziwej satanistycznej determinacji, a mimo to w dalszym ciągu, bezwstydnie i bezczelnie, będą się podbudowywać w gronie bezmyślnych słuchaczy twierdzeniami o swej rzekomej “satanistyczności”.

ONA dawno temu wyznaczyło na piasku linię oddzielającą słabych pretendentów od gotowych i chętnych do niesienia rozruchów i rewolty, terroru i rozlewu krwi (i tych, którzy to rzeczywiście uczynili) na lądzie piekielnego fanatyzmu w próbie zamanifestowania Mrocznych Bogów na Eorthe. Chociaż pretendenci udają, a słabeusze pławią się w swej słabości, twarde ONA popycha – twarde ONA kreśli – twarde ONA manifestuje ciemność tutaj, na tym świecie. Wybór jest oczywisty.

Jall, ONA

Mistrzostwo w Magii – Wprowadzenie dla Nowicjuszy

05-master-atazoth

Istotą sukcesu zarówno w przypadku magii hermetycznej, jak i ceremonialnej jest ograniczenie celu odprawianego rytuału do jednej, konkretnej intencji ustalonej przed samym rytuałem, oraz a) ustalenie prostej wizualizacji tegoż celu, oraz b) frazy (która może być skandowana/wibrowana) oddającej intencję w kilku słowach. Sama fraza może zostać spisana (np. na pergaminie, używając wymyślonego przez siebie kodu, lub przy pomocy bardziej znanego, “okultystycznego” skryptu) oraz uroczyście spalona w trakcie obrzędu.

Cel musi odzwierciedlać twoje pragnienie – rytuał jest sposobem osiągnięcia tego, co pragniesz. Istotne jest oczywiście, aby pragnienie było silne, gdyż same techniki magiczne są jedynie środkiem do wzmocnienia i ukierunkowania pragnienia.

Najprostszą do opanowania i używania techniką jest szał. Praktyka taka polega na stopniowym potęgowaniu odczuwanych emocji i podniecenia – techniki rytualne są sposobem służącym dokonaniu tego w określonym miejscu i czasie. W czasie odprawiania ceremonii dla przykładu, należy w tym celu użyć odpowiedniego zestawu tekstów (takich jak satanistyczne “Ojcze nasz” lub Inwokacji do Bafomet) jako sposobu generowania w swoim wnętrzu niezbędnych emocji, wypowiadając słowa w sposób silny i udramatyzowany. Jeśli przeprowadzasz rytuał w towarzystwie, wprowadź uczestników w odpowiedni nastrój w celu wygenerowania odpowiedniej ilości magicznej energii – możesz dla przykładu przetrzymać ich w ciemnym pomieszczeniu na około pół godziny przed rozpoczęciem się samego obrzędu. Istotnym jest, aby zorganizować rytuał w taki sposób, by pozostał pamiętnym wydarzeniem.  Cały rytuał od początku do końca powinien być przeładowany emocjami.

Osiągnięcie i utrzymanie takiego ładunku emocjonalnego i stopnia udramatyzowania wymaga praktyki. Dobry czarownik będzie “grał” przed kongregacją niczym dobry aktor w teatrze – magia ceremonialna zawsze była sztuką dramatyczną. Biegły czarownik (lub czarownica) będzie czasem również improwizował podczas odprawiania ceremonii i w tym celu powinien nauczyć się wcześniej niektórych pieśni: do zastosowania w odpowiednim momencie.

Rytuały – ceremonialne i hermetyczne – potrzebują energii, a ty jesteś iskrą, która ma rozpalić prometejski ogień. Wygenerowanie tejże iskry wymaga wysiłku, psychicznego i fizycznego, a po każdym odprawionym rytualne powinieneś czuć się dumny, lecz zmęczony, będąc dosłownie na skraju wyczerpania. Jeśli jest inaczej, rytuał najprawdopodobniej nie przyniesie upragnionego rezultatu. Jest to jedna z najważniejszych rzeczy do zapamiętania. To nie poprawnie wypowiadane słowa, poprawnie odśpiewane pieśni lub machanie magicznymi narzędziami staną się podstawą sukcesu, lecz twój ładunek emocjonalny. Musisz doprowadzić się wręcz do opętańczego stanu, boskiego/diabolicznego szaleństwa, lecz zawsze i niezmiennie z klarowną intencją w umyśle, balansując na granicy zatracenia. Musisz być przygotowany na taniec, skoki, śmiech, płacz i krzyk – lecz będąc również w stanie nagle, drastycznie zmienić swe zachowanie, kultywując dramatyczną ciszę i kontemplację.

W większości obrzędów ceremonialnych zadaniem kongregacji jest zatracenie siebie – przelanie na taniec swych żądz i tak dalej, czego pod żadnym pozorem nie może uczynić mistrz/mistrzyni ceremonii, gdyż ich zadaniem jest kierunkowanie wyzwalanych energii. W każdym rytuale musi istnieć równowaga, której zachowania uczy doświadczenie, a mistrzostwo wymaga częstego odprawiania obrzędów w celu zdobycia odpowiedniego doświadczenia.

Rytuały działają za sprawą energii, a energia kierunkowana jest przy pomocy wizualizacji oraz intonowania/wibrowania swych pragnień. Oznacza to, że witalny rytuał jest kanałem lub ‘Bramą’ pozwalającą na przepływ energii bezprzyczynowych do przyczynowego (“powszedniego”) wszechświata. Ta energia re-konstruuje przyczynowość – czyli wywołuje zmiany.

Jednym z pierwszych priorytetów każdego początkującego czarownika jest nabycie i ustanowienie obszaru świątynnego i/lub odnalezienie odpowiedniego w tym celu miejsca na świeżym powietrzu. Wyposażenie świątyni powinno być proste i powinno się pozostawić dużo przestrzeni dla swobody ruchu. Bądź kreatywny i indywidualny w trakcie tworzenia właściwej atmosfery w świątyni – dla przykładu ‘plazmowa kula’ w obszarze świątynnym jest bardziej imponująca od nudnej kolekcji starych kości i czaszek. Nie powinieneś również stosować wzorów i symboli, których znaczenia nie rozumiesz lub nie znasz, trzymając się najlepiej jednej tradycji. Przykładowo, tradycyjni sataniści nie używają nigdy kabalistycznych symboli, figur, narzędzi  lub sigilów, ponieważ są one pozostałościami po martwym Eonie (np. po egipskim, sumeryjskim etc.) Zamiast tego, używają septenarnej symboliki i Mrocznych Bogów (w tym celu zapoznaj się z ‘Codex Saerus’ i ‘Naos – Wprowadzenie do Złowieszczej Magii Hermetycznej’).

Zdawać się to może nieco pedantyczne, lecz ważne jest, aby zyskać przez to poczucie witalności, bycia częścią tradycji – bycia wtajemniczonym w wiedzę sekretną, której nie posiada nikt z zewnątrz, która jest wyłącznym środkiem dodającym mocy i charyzmy.

Rozwijaj swe umiejętności wibrowania i śpiewania podczas regularnej praktyki, i nie bój się używać pieśni w języku łacińskim. Nie stosuje się ich tylko dlatego, gdyż niewiele osób je rozumie – lecz dlatego, gdyż spośród wszystkich znanych nam języków, łacina nadaje się najlepiej do skandowania w sposób zgodny z zasadami ezoterycznych śpiewów (zob. “Naos”). Był to również język używany podczas odprawiania tradycyjnej Czarnej Mszy, z której kilka nieprzetłumaczonych pieśni przetrwało wieki. Pieśni te powinny wejść w skład pieśni wyuczonych w celu późniejszej improwizacji.

Przykładowe Pieśni:

*Veni, omnipotens aeterne diabolus!

*Ad Satanas qui laetificat juventutem meam.

*Pone, Diabolus, custodiam!

*Aperiatur terra, et germinet Abatu.

*Caligo terrae scinitur

*Percussa solis spiculo

Dum Lucifer ex stella nascitur
In fedei diluculo
Rebusque jam color
Redit Partu nitentis sideris.

– Order of Nine Angles –